Oto jak szwedzi widzą ową gospodarkę, zgodnie z relacjami Johnny Munkhammara:
Naśladujcie skandynawskie rozwiązania, a nie problemy!
… Z wielkim zainteresowaniem śledziłem, co działo się we wschodniej i środkowej Europie w ciągu ostatnich piętnastu lat. Pamiętam, że wielu ludzi uważało, iż ogromna bieda, ogromne bezrobocie i zależność od pomocy zagranicznej będą przeznaczeniem państw postkomunistycznych jeszcze przez długie dziesięciolecia. Założenia te okazały się błędne. Oczywiście, były i nadal są tu jeszcze liczne problemy. Ale Europa Zachodnia może wam zazdrościć ilości inwestycji, wzrostu wskaźników handlowych i wzrostu gospodarczego. Pro-rynkowe reformy, które przeprowadzono na Słowacji miały niesamowite efekty. Podatek liniowy stał się tematem ogólnoświatowej dyskusji. Wiem, że teraz Słowacja ma nowy rząd. Nie zamierzam oceniać jego programu. Mogę tylko stwierdzić, że reformy, które do tej pory przeprowadzono na Słowacji przyniosły wam uznanie i niezwykle dobre wyniki. Wiem jednak, że dziś wielu obraca wzrok w kierunku państw skandynawskich, być może również tutaj, na Słowacji. I to jest właśnie tematem mojego wystąpienia.
***
Większość państw Europy Zachodniej przeżywa już od wielu lat poważne problemy gospodarcze, nawet wówczas, kiedy cykl gospodarczy znajduje się w fazie koniunktury. Ich podstawowymi problemami są niski wzrost gospodarczy, wysokie bezrobocie i ilość osób zależnych od pomocy państwa. Z tego powodu politycy starają się znaleźć inspirację dla rozwiązania kłopotów własnych państw w doświadczeniach krajów innych.
Większość polityków wie, co należy zrobić. Ktoś z nich stwierdził: „wiemy, co trzeba zrobić, ale nie wiemy, jak zapewnić, żeby ludzie nas potem znowu wybrali”. Tak więc większość rządów stara się przeprowadzać takie reformy, które są „przyjemne” w krótkiej perspektywie. Starają się znaleźć jakieś „łatwe” rozwiązanie. I zamiast spoglądać na przykład państw, które przeprowadziły radykalne reformy i osiągnęły sukces, wolą szukać inspiracji w krajach, które radykalnych reform nie robiły, a pomimo to jak na razie odnoszą sukcesy.
Dlaczego radykalne reformy nie mają szans? Na przykład w zachodniej Europie wielu ludzi jest zależnych od państwa. Dlatego nie poprą oni nigdy zmian, które obniżyłyby pomoc społeczną. A ludzie, którzy są chronieni przez regulacje rynku pracy nie będą popierać jego liberalizacji, która by stworzyła miejsca pracy także dla innych. W ten sposób powstają dla reform kolejne przeszkody nie do przebycia. I dlatego politycy wolą poszukiwać łatwiejszych rozwiązań. Odpowiedzią na ich dylematy są kraje skandynawskie. Wydaje się, że są one w stanie połączyć wysoki poziom wzrostu gospodarczego z rozbudowanym państwem opiekuńczym, a więc z wysokimi podatkami, z ogromnym systemem pomocy społecznej i bezpieczeństwa socjalnego. Wiele rządów uważa, że dzięki temu przykładowi znalazły drogę do łatwego sukcesu bez niewygodnych i niepopularnych zmian.
To jednak pomyłka – i to z kilku powodów. Jak zwykle, kiedy ktoś próbuje rozwiązywać problemy bez rzeczywistego rozwiązywania problemów. Chciałby pokazać, gdzie popełniono błąd i jaka tak naprawdę nauka płynie z modelu skandynawskiego.
***
Model skandynawski przypomina trochę UFO. Każdy o nim słyszał, a niektórzy nawet myślą, że wiedzą, co to jest. Ale tylko niewielu tak naprawdę go zna w sposób szczegółowy, wie jak działa i czy w ogóle istnieje.
Najpierw chciałbym podkreślić, że nie istnieje nic takiego jak „model skandynawski”. Pomiędzy poszczególnymi krajami północnej Europy są tak duże różnice, że pod wieloma względami stanowią one w ramach Europy własne przeciwieństwa, np. jeśli chodzi o rynek pracy, podatki czy emerytury.
Po drugie, kraje skandynawskie odnoszą sukcesy tylko w niektórych dziedzinach, które w dodatku różnią się od siebie w poszczególnych państwach. Jeżeli chcecie uogólnić fakt „odniesienia sukcesu”, musielibyście również zrezygnować z przedstawienia różnorodnych przyczyn, które do sukcesu doprowadziły.
Po trzecie, sukces osiągają one wyłącznie w dziedzinach, w których przeprowadzono pro-rynkowe reformy, rezygnując z tradycyjnego modelu państwa dobrobytu. A tam, gdzie problemy nadal trwają, ich przyczyną jest właśnie brak takich reform.
Ważne jest, aby brać sobie przykład z właściwych rozwiązań. Wiedzieć, co trzeba skopiować, a co ominąć szerokim łukiem. Jeżeli – prowadzeni pragnieniem naśladowania matematycznego geniusza - będziemy brać przykład także z jego nałogu palenia, nasze umiejętności matematyczne nie poprawią się, ale nasze zdrowie się pogorszy.
Z krajów skandynawskich nie należy brać przykładu o ile chodzi o rozbudowane państwo z wysokimi podatkami, regulacjami i społecznymi monopolami – to wszystko jest źródłem problemów. Jednak niektóre pro-rynkowe reformy, które przeprowadzono w kilku dziedzinach osiągnęły sukces i mogłyby stać przedmiotem analizy.
***
Zanim przejdziemy do analizy poszczególnych krajów skandynawskich, chciałbym w skrócie przypomnieć europejski model państwa opiekuńczego i jego korzenie historyczne. W pewnym sensie każde z państw skandynawskich jest jego częścią.
Oczywiście pomiędzy krajami zachodnioeuropejskimi istnieją różnice, tak samo jak wśród państw skandynawskich, jednak można odnaleźć pewne cechy wspólne. Obciążenie podatkowe jest bardzo wysokie, a z 20% w roku 1950 wzrosło do 40-50% w 1980, kiedy dalszy wzrost został powstrzymany. Państwo finansuje w ten czy w inny sposób służby takie jak edukacja, opieka zdrowotna dla dzieci i seniorów. Model ten w różnych formach zapewnia także system bezpieczeństwa socjalnego: regulowane przez państwo systemy emerytalne oraz zasiłki dla bezrobotnych, zasiłki chorobowe, wcześniejsze emerytury itp. Rynek pracy również podlega wyraźnej regulacji państwa lub regulacjom systemu korporacyjnego.
Model ten powstawał przede wszystkim w latach 1950-1980. Zawsze mówiło się, że jego celem jest dobrobyt społeczeństwa. Były jednak również przyczyny:
- po pierwsze wielu polityków na Zachodzie wierzyło wówczas w gospodarkę centralnie planowaną. Monopol miał być najlepszym sposobem na efektywne wykorzystanie zasobów. Tak więc szkoły, opieka zdrowotna, opieka nad ludźmi starszymi, system emerytalny, stały się monopolami państwowymi.
- drugim czynnikiem są wybory: w celu zdobycia poparcia wyborców politycy obiecywali ludziom jeszcze więcej zasiłków i innych „wygód” zapewnianych przez państwo. W ten sposób rok po roku, wybory po wyborach, podatki rosły a państwo stawało się gwarantem coraz większej ilości „służb”. Nie mówiąc już o partykularnych interesach, które miały w całym procesie swój niebagatelny udział.
Państwo się rozrastało, nie miało to jednak nic wspólnego z dobrobytem obywateli. Istotą całego modelu było, że tylko jeden subiekt może zapewniać służby socjalne i bezpieczeństwo socjalne.
To zasadnicza różnica w porównaniu do sfery prywatnej. Prywatne firmy, własność prywatna, wolna konkurencja, zysk – wszystko to jest w sferze publicznej zakazane. Jak już mówiłem, model ten przeżywa obecnie poważne problemy. Wybrane liczby wystarczą do zilustrowania całej opowieści:
Znanym celem „Strategii Lizbońskiej” miało być zniwelowanie różnicy dzielącej gospodarki UE i USA do roku 2010. Od tamtego czasu, od roku 2000 różnica ta jeszcze się zwiększyła. W rzeczywistości przeciętny mieszkaniec w 38 amerykańskich stanach jest bogatszy niż przeciętny obywatel któregokolwiek państwa europejskiego z wyjątkiem Luksemburga. A przeciętny Amerykanin jest o 35% bogatszy od przeciętnego Europejczyka. Również poziom zatrudnienia jest wyższy w Stanach Zjednoczonych. Od roku 1970 do 2003 poziom zatrudnienia wzrósł w USA o 58,9 miliona, tzn. o 75%. We Francji, Niemczech i Włoszech łącznie o 17,6 miliona, czyli o 26%.
Ale najlepsze porównania można przeprowadzić wewnątrz Europy. Dania ma poziom zatrudnienia 76%, ale Polska 53%. Bezrobocie wśród młodzieży przekracza 20% w Grecji, Włoszech, Szwecji, Francji, Belgii i Finlandii, a wynosi od 5 do 8% w Irlandii, Holandii i Danii.
W przypadku wzrost gospodarczego i zatrudnienia najlepsze wyniki osiąga Irlandia, Holandia i Brytania (w Europie Zachodniej) oraz niektóre państwa wschodnioeuropejskie. A bez wzrostu nie można zapewnić żadnych warunków społecznych. Największe problemy mają jednak kraje, w których stopień państwowej ingerencji w życie społeczeństwa jest największy: Niemcy, Włochy, Francja. Problemy nie są dziełem przypadku. Gospodarka centralnie planowana nigdy nigdzie nie działała i działać nie może. Wiemy, jakie samochody wyprodukuje monopol państwowy – dlaczego więc myślimy, że dostaniemy od niego dobrą opiekę zdrowotną? Zazwyczaj używam przykładu trabanta i BMW, ale skoro jestem teraz w Bratysławie: uważam, że porównanie między wozami marki Škoda przed 20 laty i obecnie to też dobry przykład.
Wysokie podatki powodują słaby wzrost gospodarczy i są hamulcem tworzenia nowych miejsc pracy. Liczne analizy ekonomiczne nie pozostawiają w tym względzie żadnych wątpliwości. Wysokie zasiłki dla bezrobotnych i dla osób na zwolnieniu chorobowym odstręczają od pracy i prowadzą wielu ludzi do zwykłego pasożytnictwa. Monopole państwowe są tak samo złe jak każdy inny monopol, zwłaszcza wtedy, kiedy mają coś zaoferować. A regulacja rynku pracy spowalnia dodatkowo powstawanie nowych miejsc pracy.
Kraje skandynawskie w dużej mierze wprowadziły ekstremalną wersję modelu centralnie planowanego państwa opiekuńczego. Jak to wobec tego możliwe, że na państwa te często spogląda się z zazdrością? Chciałbym wyjaśnić to zagadnienie najpierw na przykładach poszczególnych państwach, a następnie poprzez analizę ich wspólnych cech.
***
Szwecja
To nie tylko kraj pięknych kobiet, święta letniego przesilenia, Bjorna Borga i – być może – najlepszych hokeistów. To historia państwa, który gospodarkę wolnorynkową wymienił na socjalizm, a następnie zrobił kilka kroków z powrotem w kierunku wolności gospodarczej. Ponieważ chodzi o mój kraj ojczysty, poświęcę mu trochę więcej miejsca. W latach 1890-1950 Szwecja miała jeden z najwyższych poziomów wzrostu gospodarczego na świecie, ze średnim obciążeniem podatkowym 10 do 20%. Dziedzictwo tego okresu to jeden z głównych czynników obecnego dobrobytu. Z 50 największych firm w Szwecji tylko jedna powstała po roku 1970. Był to kraj z wolnym rynkiem i ograniczoną rolą państwa, który z żebraka stał się bogaczem.
Kiedy Szwecja stała się krajem socjalistycznym obciążenie podatkowe wzrosło ponad dwukrotnie, przedsiębiorstwa były znacjonalizowane, państwo rozszerzało swój monopol społeczny itp. Wyniki? Według OECD PKB państwa per capita był w roku 1970 czwarty najwyższy na świecie. Obecnie Szwecja ma 13 pozycję. Inflacja i bezrobocie wyraźnie wzrosły.
Na początku lat 90-tych wprowadzono mimo wszystko pewne reformy rynkowe, które polepszyły działanie gospodarki. Doszło do liberalizacji rynku telekomunikacyjnego, niewielkiej obniżki podatków, zgoda na powstanie prywatnych firm w sferze służby zdrowia, uniezależnienie banku centralnego i reformy systemu emerytalnego.
We wszystkich gałęziach, które poddano liberalizacji odnotowano wzrost. Zatrudnienie wzrosło a kolejki oczekujących w szpitalach skróciły się. Ale w tej chwili od tamtych reform upłynęło już 10-15 lat i ich pozytywne rezultaty są coraz mniej odczuwalne. Wiele dziedzin nie zostało zreformowanych, i właśnie tam mamy dziś największe problemy. Według niezależnych instytucji ogólne bezrobocie w kraju wynosi od 15 do 20%. Wzrost zatrudnienia był w latach 1995-2004 czwarty najniższy w UE-15. Bezrobocie wśród młodzieży wynosi 23% i jest piąte najwyższe w Unii. Centroprawicowy rząd, który powstał po niedawnych wyborach większość obietnic kierował na sprawy budżetu i właśnie zagadnienie reformy rynku pracy. Takie reformy byłyby logicznym krokiem w kierunku budowania wolnego rynku w Szwecji.
Dania
Dania to kraj projektantów, elektrowni wiatrowych i policyjnych thrillerów. A gdyby to nie starczyło, Duńczycy znani są dzięki swojemu modelowi „flexicurity”. Mają efektywny rynek pracy i wielu chciałoby brać przykład z ich instytucji. A więc jaki to przykład?
W 1970 roku Dania była – z punktu widzenia PKB na jednego mieszkańca – trzecią najbogatszą gospodarką świata, za USA i Szwajcarią. W 2003, po ponad 30 latach ekspansywnego państwa opiekuńczego, zajmują miejsce siódme. Niedawno wprowadzone zmiany – np. łatwiejsze reguły zwalniania pracowników – sprawiły, że spadek dobrobytu nie nabrał bardziej dramatycznych rozmiarów.
Rynek pracy w Danii to sfera dużych sukcesów. Bezrobocie wśród młodzieży jest najniższe w Unii a co do poziomu zatrudnienia Dania należy do światowej czołówki. Co roku około jednej piątej pracowników straci pracę, ale bardzo szybko wszyscy znajdują sobie nową. Czy wobec tego „flexicurity” to coś więcej niż tylko niezbyt trafne „hasło reklamowe” duńskiego modelu? Mówi się, że to kombinacja elastyczności i bezpieczeństwa socjalnego. Po pierwsze elastyczny rynek pracy, bez ograniczeń przy zatrudnianiu i zwalnianiu. Po drugie wysokie zasiłki dla bezrobotnych. Po trzecie aktywna polityka rynku pracy prowadząca do ponownego zatrudnienia bezrobotnych.
Które części systemu są najważniejsze? Niektórzy twierdzą, że połączenie elastyczności oraz bezpieczeństwa socjalnego stanowi o sukcesie modelu „flexicurity”. Ale sam model nie pozostawia wątpliwości, które elementy są gwarancją jego sukcesu. Kraje, w których główną zasadą jest elastyczność rynku pracy rozwijają się szybko, natomiast te, w których przeważa nacisk na bezpieczeństwo socjalne pogrążają się w marazmie.
Niektórzy argumentują, że ludzie – wyborcy – nie pozwolą forsować wyłącznie elastyczność. Że trzeba im też dać bezpieczeństwo. Osobiście nie widzę powodu, dla którego elastyczność, która tworzy miejsca pracy nie mogłaby być akceptowalna. Jednak nawet wtedy, gdy nie jest akceptowana, nie powinno się przyjmować jako pewnik, że bezpieczeństwo musi zapewnić państwo. Prywatny zysk i ubezpieczenie na pewno lepiej załatwiłoby sprawę.
Finlandia
Kraj tysiąca jezior i Nokii. A także państwo, które znalazło się w długotrwałym i niedobrowolnym związku z ZSSR, zarówno w sferze polityki bezpieczeństwa jak i gospodarczej, a z tego powodu poniosło wielkie straty po kolapsie sowieckiego imperium. Teraz jednak Finlandia słynie ze swej dynamicznej gospodarki.
Podczas kryzysu rząd zaczął ograniczać wydatki, przyspieszył prywatyzację i wyeliminował podwójne opodatkowanie dywidend. Wydatki publiczne obniżyły się w latach 1993-2003 o dziesięć punktów procentowych. Rezultatem był zawrotny wzrost majątku prywatnego, zysków firm i dochodów z podatków.
Umożliwiło to obniżenie progów podatku dochodowego od osób fizycznych o sześć procent dla wszystkich grup dochodowych, średnio na 35% z wcześniejszych 41%. Finlandia otworzyła się na procesy globalizacyjne, przeprowadziła reformę systemu emerytalnego i wybudowała nową elektrownię jądrową. Zmiany te stanowiły wyraźny impuls dla gospodarki kraju. I znowu powtarza się ten sam schemat: reformy zmierzające w kierunku wolnego rynku prowadzą do rozwiązania problemów. tradycyjne państwo opiekuńcze lub model społeczny, które ponoszą odpowiedzialność za ich powstanie, prawdziwych reform nie są w stanie wygenerować.
Norwegia
Norwegia to kraj cudownych fiordów, ropy i wełnianych swetrów. To także jeden z najbogatszych krajów Europy (z punktu widzenia poziomu PKB na mieszkańca), w dodatku z niskim bezrobociem. W dużej mierze chodzi o specyficzny przypadek, ponieważ ogromną część dochodów państwa stanowią zyski z ropy i gazu. Z takim bogactwem kraj może prosperować nawet, jeżeli system państwa opiekuńczego jest bardzo rozwinięty.
Jednak również tutaj doszło do pewnego odrodzenia ideałów wolnego rynku: Norwegia zliberalizowała wówczas rynki finansowe, zlikwidowała monopol państwowy w dziedzinie radiofonii i telewizji i pozwoliła na powstanie prywatnej służby zdrowia. A kiedy na początku lat dziewięćdziesiątych do władzy wróciła „umiarkowana” (czyli lewicowa) Partia Pracy, podjęto decyzję, że państwo nie będzie przeprowadzać rewizji owych kroków. Centrowo - prawicowa koalicja ponownie wygrała wybory w roku 2001 i dzięki czemu zmiany były kontynuowane: wprowadzono np. konkurencję pomiędzy prywatnymi i państwowymi szkołami. W drugiej jednak strony obecna socjalistyczna koalicja zwyciężyła w 2005 roku w hasłami „słabszego rynku i silniejszego państwa”.
Islandia
Gejzery, wulkany i kilka lat prawdziwego cudu gospodarczego – oto Islandia. Ta wyspa na granicy Arktyki należy dziś do grupy najbogatszych krajów świata. Jednak do końca lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku społeczeństwo islandzkie miało cechy wyraźnie socjalistyczne, takie jak wysokie podatki czy duży stopień ingerencji państwa w przedsiębiorczości. Od początku lat dziewięćdziesiątych miała tu miejsce znaczna liberalizacja.
Podatki dla firm obniżono z 45% na 18% w 1991, a podatek od dochodów na 23,75 z 32,8. W tym samym okresie doszło do prywatyzacji większości firm państwowych oraz wprowadzenia bardziej przejrzystych reguł ingerencji państwa w działanie rynku. W latach 1995-2005 Islandzki PKB wzrastał co roku średnio o 4,3%. Siła nabywcza rosła od 1995 z każdym rokiem, a bezrobocie wynosi obecnie 1,6%.
W ostatniej dekadzie Islandia stała się jednym z krajów najszybciej zdążających dekle stronę wolnego rynku. Zrezygnowała z bardzo centralizowanej gospodarki oraz rozpoczęła proces liberalizacji. Pomimo pewnych problemów gospodarczych, w ostatnim czasie z całą pewnością przeżywa okres niebywałego wzrostu dobrobytu.
***
Można więc dojść do wniosku, iż kraje skandynawskie zdobyły sukces wtedy, gdy ich ekonomia nastawiona na gospodarkę rynkową z niskimi podatkami i ograniczonym państwem. Później nastała era socjalizmu: sukcesy odeszły w niepamięć, problemy zaczęły się gromadzić. W ostatnim czasie przeprowadzono tam pro-rynkowe reformy w zupełnie innych sektorach gospodarki, które ponownie przyniosły im sukces, czy chodziło o telekomunikację (Finlandia), rynek pracy (Dania), bankowość (Islandia), ubezpieczenia prywatne (Szwecja) itd.
Analiza empiryczna potwierdza tylko, że rynek i reformy wspierające wolną wymianę prowadzą do sukcesu. Potwierdza wnioski licznych prac teoretycznych, które pokazują, że niskie podatki prowadzą do wzrostu gospodarczego a wolny rynek pracy stwarza nowe miejsca pracy. Na pewno mogą z tych przykładów czerpać inne państwa. Starajcie się zwalczać wielkie, socjalistyczne państwo opiekuńcze i kontynuować pro-rynkowe reformy.
Kraje skandynawskie dają właśnie lekcję wyzwalania się z pęt „wielkiego państwa” – niezależnie od tego czy w konkretnych krajach nazywa się go „państwem dobrobytu” czy też „modelem społecznym”. Dają lekcje tego, że pro-rynkowe reformy działają. Kraje skandynawskie przeprowadziły różne reformy, jednak nie można ich porównywać z liberalnymi reformami np. w Irlandii, Wielkiej Brytanii, Estonii czy Słowacji – dlatego też nie osiągnęły one porównywalnych wyników.
Można by zaryzykować takie porównanie: kraje skandynawskie odniosły sukces gospodarczy w tym sensie, w jakim np. wiele osób na wózku inwalidzkim może stać się świetnymi tenisistami. Mogą być nawet o wiele lepsi niż ja sam. To jednak nie dzięki wózkowi inwalidzkiemu, tylko pomimo tego. Cały czas ich pozycja wyjściowa jest gorsza, ale starają się to zrekompensować w inny sposób. Podobnie kraje skandynawskie zachowały dużą część swojego systemu państwa opiekuńczego, ale w wielu innych dziedzinach przeprowadzili ważne reformy, ażeby zrekompensować problemy z tym związane.
***
Na koniec kilka słów o przeszłości. Istnieją pewne tendencje, z którymi w większym czy mniejszym stopniu muszą zmierzyć się wszystkie kraje Europy, wśród nich również kraje skandynawskie. Również w krajach skandynawskich prowadzona jest na ten temat dyskusja, która będzie prowadziła do zasadniczych zmian.
- Po pierwsze mamy globalizowaną światową gospodarkę, która wspiera handel, inwestycje, wzrost gospodarczy i prosperitę. Rezultatem jest wzrost stopnia konkurencji oraz zmiany strukturalne w firmach oraz w strukturze rynku pracy. A to dopiero początek. Do chwili obecnej w rynku światowym uczestniczy jedynie 20% mieszkańców Chin i Indii. Stawia to przed nami wielkie wymagania: musimy być konkurencyjni, otwarci a przede wszystkim zdolni do szybkiej adaptacji do zmian. Reformy wspierające wolny rynek są więc z tego punktu widzenia jeszcze ważniejsze.
- Po - drugie zagadnienie rozwoju demograficznego. To, że żyjemy dłużej to niewątpliwy sukces. Ale systemy wybudowane dla innego typu społeczeństwa należy zmienić. Nie można zachować finansowanych przez państwa systemów emerytalnych i służby zdrowia, jeżeli nie chcemy ogromnego wzrostu podatków. Nie możemy też zmuszać ludzi, aby w pewnym wieku przestali pracować, ale przeciwnie, zachęcać ich, aby pracować nie przestawali. - Po trzecie – struktura gospodarki zmienia się, przechodząc do produkcji do sektora służb. Analizy pokazują, że im większy jest udział sektora służb w gospodarce, tym większy PKB i niższe bezrobocie. Należy przyśpieszyć to przejście. Dlatego nie możemy chronić starych miejsc pracy i starych struktur. Musimy wpływ zmian łagodzić wyłącznie poprzez re-kwalifikację.
***
Każde państwo europejskie, które chce osiągnąć sukces, musi uważnie przyjrzeć się wymaganiom rzeczywistości i przyszłości. Reformy pro-rynkowe są z tej perspektywy coraz ważniejsze. Kraje skandynawskie zrobiły już kilka kroków w tym kierunku i prawdopodobnie będą kontynuować reformy. Tak więc nauką, którą można zapamiętać na przykładzie Skandynawii jest: kontynuacja reform rynkowych i ucieczka przed „wielkim państwem”.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz